dariusz.staropietka.com ▸ blogRSS Feed


Popierdoliło się ludziom w głowach

Jakub Czarodziej rzekł był ostatnio, że popierdoliło się ludziom we łbach. Nie trzeba być mega mózgiem, żeby zorientować się, że wszystkie wartości wypracowywane przez lata, jak lojalność, prawdomówność, braterstwo, wsparcie, rzetelność, wiedza, itd. zostały zamienione na przeciwstawne. Przedziwne to uczucie. Szokuje mnie, kiedy choćby chrześcijaństwo i katolicyzm zmienia się w bałwochwalstwo i pozorną pobożność, gloryfikując księzy pedofili, albo oznajmiając, że trzeba ochrzcić dzieci, bo "tak wypada". Oczekiwałbym od ludzi zastanowienia, czy droga, którą idą to nie droga na manowce.

W ostatnim poście pisałem o swojej matce. Nie jest to mój ulubiony temat, w zasadzie uznaję od lat, że to nie jest dobry człowiek. To nie jest "kochana mamunia", ani cżłowiek, jakim chciałoby się chwalić. Emocje emocjami, ale trudno żyć normalnie, kiedy się człowiek stara być dobrym "ludziem", a cienie wyłażą za plecami, choć przez lata chciało się od nich odciąć za wszelką cenę. Te starania jednak są o tyle bezskuteczne, że nie znajdują aprobaty u tych, którzy choćby z powodu więzi powinni z nich być dumnymi.

Lubię serial "American Horror Story", w którego sezonie "Asylum" odnajduję analogię do swojego życia i relacji łączących mnie niegdyś z matką. Oglądając, chwilami miałem wrażenie, że ktoś uradł mi moją historię - świszczące w powietrzu kije, wykrzywione twarze, albo słowa, które nigdy nie powinny być adresowane do kogokolwiek, zwłaszcza do dziecka. Jest i drugie dno tej historii: zbrodnia. Czy można jej dowieść? Nie wiem. Czas nakrył woalem wyznania innych z tamtego czasu. Ale gdyby nawet było inaczej, żadne działania nie zwrócą już życia innym. 

W Polsce nastał czas, kiedy człowiek jest szmatą, podczas gdy nieuki biją ludzi na ulicach, hailują, albo organizują urodziny Hitlera, mając za nic tysiące ludzi zagazowanych w Obozach Zagłady albo rozstrzeliwanych pod jakimś ceglanym murem. Nie dostrzegam żadnej refleksji u rycerzy (!?) armii chrystusa (czy jak to się tam zwie; celowo z małej litery, bo pewien jestem, że Jezus nikomu nie dał prawa, żeby sobie Nim brudną mordę wycierał, u Godek, czy Lisickiego. Jak dla mnie, powinno się tych ludzi izolować w ośrodku dla ludzi chorych psychicznie, a nie dotować, czy pozwalać atakować wszystkich, którzy nie wyznają narzuconych przez kościół dogmatów wiary, czy moralnych wskazówek życia. W mojej ocenie kościół nie ma już prawa do dyktowania ludziom, jak mają żyć i w którą stronę iść. Moralne prawo instytucja ta sama sobie odebrała.

A jednak w tym wszystkim, w braku ochoty do robienia czegokolwiek, przy jednoczesnym sprzeciwie do narzucania przez innych jedynych (wg nich) wzorców postępowania, mam jeszcze w sobie refleksję na tyle silną, że wciąz co rano wstając z łóżka powtrzam sobie: "nie dam się, jestem dobrym człowiekiem. Popełniam błędy, ale jeśli nawet to mogę, chcę i umiem je naprawiać". To mi daje siłę i wiarę w fakt, że życie się na "tu i teraz" nie skończy. Tak, ludziom popierdoliło się w głowach, ale staram się za wszelką cenę, żeby mnie też to nie spotkało.