Dariusz.Staropietka.com » Teksty

Sekrety Dżumalii Dżekson EP05

On się uśmiechał tak, że spocił mi się nawet sznurek w stringach. Mogłabym go oprawić w ramkę i powiesić na ścianie. Patrzeć na niego dzień i noc, zestarzeć się i zżółknąć tak samo jak on. A on spadłby z tej ściany prosto w moje ramiona i tak, razem, dokonalibyśmy żywota. Amen.

Tyle tylko, że jemu zupełnie nie chodziło o mnie. Przyjechała do niego siostra z Ukrainy i szukał dla niej pracy. Hmm, niech będzie, pomyślałam. Zgodziłam się łaskawie ją zatrudnić, ostro pertraktując przy tym warunki. W końcu przecież tam, na Ukrainie, podobno płacą ludziom jakimś dziegciem, czy inną dzięcieliną pałą. Stanęło na dwóch dolarach za miesiąc, wliczając w cenę mycie okien. W taki oto sposób pozyskałam służącą. My, wielkie damy, powinnyśmy trzymać się razem i mieć doraźną pomoc. Miałam zresztą przy tym nadzieję, że za sprawą Sviety w moim domu zamieszka również i ON...

To był cudowny, majowy wieczór...

/słychać mycie naczyń, pukanie do drzwi/

- Svieta, czy mogłabyś otworzyć drzwi?

- Pani, ale ja naczyniu zmywaju...

- Svieta, proszę cię, otwórz drzwi!

- No dobrze, to ja tylko wodu zakręcu i już idu tam.

/Svieta podchodzi do drzwi i otwiera je/

- Svieta, kto to?

- To przyszła, przyszła pani Dżolanta...

/Svieta zawadza ręką o wazę stojącą na wyspie kuchennej, waza rozbija się na podłodze/

- Svieta!

- Bardzo zdenerwowana jest, chyba tu na panią będzie.

- No co ty mówisz?

- To ja mam wpuścić, czy zamknąć drzwi?

- Nie nooo, wpuść! Oczywiście, że wpuść!

/Svieta wpuszcza Dżolantę/

- Proszę pani... Jak? Dżo... Dżolanta. Proszę wejść.

/Dżolanta wchodzi. 20 minut później:/

- Słyszałam, że nie możesz się dogadać ze swoim ginekologiem?

- No nie mogę! Wiesz o co on się mnie dzisiaj zapytał?

- O co?

- Czy pani brombrała dzisiaj!

- Że co robiła!?

- Brombrała.

- O matko! I co mu powiedziałaś?!

- No, że się nie brombrałam chyba, nie? Mój stary się przecież przepalił na solarium.

- Znowu?

- Znowu!

- Ty masz z tym Oborkiem, zero pożytku!

- Ach, moja droga, nie dość, że gej, to jeszcze spalony jak świetlówka w hipermarkecie.

- I się nie brombie!

- Właśnie! Wiesz Dżumi, ja się chyba potnę.

- Nieeee, nie, nie, nie! Poczekaj! Po prostu... powiedz lekarzowi, że jak cię wyleczy, to... umrzesz ze szczęścia! To zawsze działa!

Dałabym uciąć sobie obie ręce, że w tej chwili Dżolanta chciała popukać się palcem w czoło. Swoją drogą, jakie ładne medyczne określenie to brombranie. Brzmi dużo lepiej niż inne, medyczne wyrazy, no nie?