Dariusz.Staropietka.com » Teksty

Sekrety Dżumalii Dżekson EP07

Spala, kiedy uslyszala, jak ktoś buszuje po kuchni. Siadla na łóżku myśląc, że wszystko nadal mi się śni. To niestety nie był sen. W domu pani Dżumalii był obcy!

/noc, w tle słychać odgłos tłuczonego szkła i chrapanie Dżumalii/

- Pani...

/chrapanie/

- Pani...

/chrapanie, znowu coś spadło/

- Zgiń, przepadnij silo nieczysta, miej mnie pani w swojej opiece, Aniele Stróżu, niech mnie nie dopadnie...

/chóralny okrzyk ze strachu/

- Pani? A pani jest tam, a nie tu?

- No jestem tu! Co ty opowiadasz?

- Ale jak?

- Cicho... obudziłaś mnie! Co się dzieje?

- Pani, on ta jest!

- Kto jest? /z przestrachem/

- Duch!

- Przestań! Ja nie wierzę w duchy!

- Tam, na Ukrainu, mówią, że jak jest ciemno, to duchy chodzą i na... nawiedzają rozpustne domy!

- Nie strasz mnie! Gdzie ty jesteś? Nie widzę cię...

- Tu jestem, pani...

- Chwyć mnie za rękę. Boże, co ty masz? Co to jest?!

- Nie wiem, pani. Wzięla pierwsze, co było pod ręką...

- Boszeee! To... to jest...

/chóralny okrzyk ze strachu/

- Cicho pani! Skąd miala wiedzieć, że to wibrator? Przecie ja nawet chłopaka nie mialam... Od urodzenia tylko sprząta, gotuje i piorę...

- Nie miałaś chłopaka?!

- Nie.

- Nigdy?

- Nie.

- O matko, to my musimy coś z tym zrobić!

- Pani, ja się boju...

- Cicho... Idź w stronę światła... To... to... to znaczy w stronę ciszy... dźwięku znaczy...

/Svieta/

Doszliśmy do kuchni. Ciemno było jak u mojego wujka Saszki, kiedy włączyli mu prąd za niezapłacone rachunki...

/Dżumalia szepcze/

- Na „trzy” - zapalamy światło. Raaaaaz...

- Pani...

- Cichoooo... Dwaaaaaa...

- O matko! /z paniką w głosie/

- Trzy!

/zapala się światło, oświetla kuchnię. Na kuchennej posadzce, koło wyspy, w rozkroku siedzi Dżolanta. Dookoła nieco porozbijanego szkła. Dżolanta sprawia wrażenie kompletnie pijanej. Porwane rajstopy, potargane włosy, na stopach tylko jeden but. Głowa zwisa w bezładzie.

/chóralny okrzyk ze strachu/

- Czego się drzecie?! Co za wariatki! Rajstopy sobie przez was podarłam... Ciemno tu jak w czarnej dupie... /Dżolanta lekko sepleni przez stomatologiczny sączek w ustach/

- O Boże! Co ci się stało?!

- Nic mi się nie stało! U dentysty byłam. Promocja była... Dwa wyrwałam, trzeci gratis... Skorzystałam...

- A co tu robisz? /płaczliwie/

- Jak to jestem? W domu jestem. To znaczy, wiesz.. przez te środki chyba to domy pomyliłam widzę... O Boże... Co on mi wstrzyknął?!

/Dżumalia zauważa absurd sytuacji, mówi zniecierpliwiona/

- Wiecie co, wy jesteście porypane! Budzicie uważanych w środowisku ludzi w środku nocy! Idę spać! Dobranoc się z państwem!

- Dobranoc? Svietka, a co ty taka przestraszona?

- Ale... pani...

/Dżumalia, zaaferowanym, rozżalonym głosem/

Do samego rana słyszałam ich rozmowy. Urządziły sobie piknik na podłodze w salonie. Nie ma co – przyjaciółki od siedmiu boleści!