Dariusz.Staropietka.com » Teksty

Sekrety Dżumalii Dżekson EP09

Ona leżała na górze, a ja siedziałam na dole. Ona była na OIOM'ie, a ja na ławce w parku pood szpitalem. Nie mogłam sę przemóc i być przy niej. Biedna Svieta...

A miało być tak fajnie... Marzyłam, że wprowadzę Svietę na salony, a ON w ramach podziękowania rzuci mi się w ramiona. W końcu to jego siostra! Przynajmniej istniała szansa, że znowu go zobaczę. Mam w nosie okoliczności.

W kostnicy też chętnie bym na niego popatrzyła. Rzecz jasna – o ile nie leżał by w tym blaszanym pudełku, które wygląda jak wielka brytfanna w kuchni Marthy Stuart. Nawet trochę się dziwię, po co jej takie wielkie brytfanny. Indyk mieści się w mniejszym garnku. Sprawdziłam! Może to kwestia niskiej samooceny? Pewnie gdybym miała kompleks niższości, to też kupiłabym wielki garnek. Mogłabym wtedy wykrzyczeć wszystkim dookoła: „patrzcie, jestem kimś wielkim! Mam wielki garnek! Jestem kimś ważnym!”.

Założę się, że nawet mop i niebieskie wiaderko postawili przy łóżku Sviety. Stoją tam, jak dwóch Aniołów Stróżów, pilnują, żeby nic się jej nie stało. Tylko... co będzie, jak boskie światło zgaśnie nad jej duszą? Wiadro i mop będą mnie straszyć do końca życia? To takie smutne...

/płacze/

Nawet nie mam odwagi wejść do szpitala. Na sam widok kaczek pod łóżkiem robi mi się niedobrze. Jak jeszcze wyobrażam sobie Svietę w tej zgniło – zielonej pościeli... Ona taka blada, a pościel zielona... Niedobrze mi...

Jak ona mogła to sobie zrobić? Poślizgnęła się, przeleciała w powietrzu, a spadając uderzyła głową w sedes. Na koniec, spadająca z półki brzytwa obcięła jej ucho. To przecież zdarza się tylko w filmach! Zupełnie tego nie rozumiem. Muszę coś z tym zrobić, bo następnym razem obetnie drugie ucho. O ile będzie następny raz... Biedna... Biedna Svieta... /szloch/

/dzwoni telefon/

- Słucham... /z płaczliwym wyrzutem/ Tak, jestem pod szpitalem. Że przepraszam? Jak to?! Ja przecież nic nie zrobiłam! Nawet słowa nie powiedziałam, bo miałam szpilki w ustach! Niech pan nie żartuje! Ale... Do którego komisariatu? Dobrze... Będę... /szlochając rozłącza połączenie/

Świetnie! Jeszcze oskarżą mnie o morderstwo... A życie miało być takie przyjemne...