Dariusz.Staropietka.com » Akademia Ultramix

Nagrywamy płytę i co dalej? (pt.1)

Nie wiem, czy znakomita większość Artystów jest bardziej leniwa, czy nieświadoma. Nie wiem też dlaczego wszyscy dookoła skarżą się, że im pod górę i że nie mogą dotrzeć do założonego targetu.

Już naprawdę nie trzeba być specjalnie inteligentnym, żeby obmyślić sobie dobry plan promocji swojej twórczości. Lubię sypać przykładami, więc i tym razem sypnę.

Załóżmy, że Artysta jest jeszcze w trakcie nagrywania utworów. Za szybką siedzi realizator, w studio uwijają się jeszcze muzycy. Załóżmy, że nagrywane są jeszcze ślady instrumentalne, które będą miksowane przez realizatora w jedną, spójną całość.

To jest właśnie moment, który należy dobrze wykorzystać ze względu na to, że jest niepowtarzalny. O co chodzi? Na przykład o skłonienie muzyków do improwizacji muzycznej, do wykonania solówek, które przydadzą się nam koncepcyjnie za chwilę.

Po nagraniu śladów instrumentalnych, Artysta na podstawie "szybkozlepki" dogrywa partie wokalne. Jak owocna jest ta część pracy zależy tylko od niego. Ważne, żeby śpiewał, wokalizował, nawet śmiał się. Niech to wszystko nagrywa się nawet w jedną, wspólną paczkę. Im więcej materiału, tym lepiej. Za chwilę to wykorzystamy.

Zrealizowany utwór (jeśli jest wybrany na singla promocyjnego), z założenia "ogrywany" powinien być co najmniej 2 miesiące. W praktyce albo grany nie jest wcale, albo grany jest sporadycznie przez miesiąc. Artystę ściska od takiego stanu rzeczy w żołądku, fani marudzą (że Artysty jest mało w mediach), a ja się zastanawiam dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby ciągnąć promocję jak tylko się da. Bo się da, naprawdę!

Z pomocą przychodzą wcześniej nagrane materiały. Im wcześniej zbudujemy na ich bazie alternatywne wersje utworu, re-edity, remixy, tym lepszy będzie wynik promocji.

Kiedy stacje słabo "ogrywają" Twojego nowego singla, a Ty masz przygotowane wcześniej materiały, "podciągasz" promocję opublikowaniem alternatywnej wersji utworu na swojej oficjalnej stronie internetowej, albo w oficjalnym kanale na You Tube. Jeśli zainteresowanie jest nadal słabe (bo przecież masz możliwość monitorowania tego, co i kto ogląda na Twoim You Tubie, albo kto i co ściąga z Twojej strony www), wymyślasz historię "Panie i Panowie, specjalnie dla Was wyciągnęłam / wyciągnąłem ekskluzywną wersję utworu z szuflady, daję ją Wam w prezencie" i tak dalej.

W taki sposób promocję JEDNEGO utworu można ciągnąć niemalże w nieskończoność. Ważne przy tym, że masz pełną kontrolę nad swoim wizerunkiem i brzmieniem.

Jeśli nie traktujesz muzyki śmiertelnie poważnie i nie zachowujesz się jakbyś połknęła / połknął kij od szczotki, z pewnością zainteresuje Ciebie pewna ciekawostka. Otóż, od lat wiele portali internetowych w oparciu o współpracę z Artystami organizuje konkursy na remiksy utworów. Oczywiście należy uważać przy wyborze takiego miejsca, ale portale takie jak np. "Acid Planet" (Sony) czy "Strefa MP3" (Wirtualna Polska) gwarantują należytą ochronę Twoich praw. Zresztą, wiesz zapewne, że w biznesie nie należy niczego załatwiać na "gębę". A jest naprawdę o czym myśleć, bo przecież w ramach portalu "Acid Planet" remixowali się choćby Simply Red, czy Madonna (zyskując za darmo całkiem niezły materiał na singla i całe morze fanów).

Zgromadzony materiał jest Twoim asem w rękawie. Oczywiście nie każdy typ muzyki da się remiksować, czy też nawet nie każdy typ muzyki POWINIEN być remiksowany. Z pomocą przychodzą nam wówczas tzw. "extended versions" czyli wydłużone wersje utworów, w które możemy napakować co tylko dusza zapragnie - bogate solówki instrumentalne, rozbudowane partie chórków, rozbudowane wokalizy i tak dalej. To z pewnością nie zostanie bez echa.

Warto pamiętać o tym, że takie działanie istnieje od lat. Przykładem jest historia grupy "Boy Krazy" debiutującej w 1991 roku za sprawą trio producenckiego Stock / Aitken / Waterman ("wynalazcy" m.in. Kylie Minogue). W ramach debiutu dziewczyny z "Boy Krazy" wypuściły debiutancki album, którego pilotem był utwór "That's what love can do".

Utwór - choć na ówczesny czas dość nośny - niestety przeszedł bez echa. Prawdopodobnie producentom żal było dobrej piosenki i dlatego w dwa lata później zdecydowali się stworzyć alternatywną wersję, która stała się światowym hitem, pojawiającym się w mediach po dziś dzień.

Wówczas - przy okazji - DJ'ów na całym świecie zainteresowała szczególnie wydłużona wersja alternatywna (extended mix) utworu.

Jak widać zostały wykorzystane wszystkie możliwe pola promocji utworu (radio, telewizja, a także clubbing) - co też nie pozostało bez efektu. W konfrontacji z powyższym przykładem ciekawe jest, że nawet w Polsce średniej jakości gniot ubrany w nowe ubranko może stać się hitem. Ale o tym (i o zawartości singla promocyjnego) opowiem jutro, w drugiej, ostatniej odsłonie tej historii.